Zapędzenie ? – PRZEPRASZAM | Zdrowie Dla Niej

Zapędzenie ? – PRZEPRASZAM

Zadzwonił do mnie Przyjaciel – Nie odbierasz telefonów, nie odzywasz się – co się z Tobą dzieję – do cholery byłaś kimś kto pokazywał że jest droga…. czy mam oświadczyć, że to co pisałaś jest bzdurą……..bo sama sobie nie umiesz nakreślić zdrowych ram……

Tak mniej więcej wybrzmiewał głos w słuchawce kiedy zderzyłam się z odbiciem swojego zapędzenia. Tak brzmiał głos wściekłości i rozczarowania, który informował,  że skutecznie wykorzystałam kredyty zaufania  pławiąc się w zaniechaniu.

 Nie muszę nawet zastanawiać się kiedy to się dzieje i dlaczego tak się dzieje. Dlaczego  po raz kolejny zapędzam się w miejsce, w którym pozwalam sobie na zamianę priorytetów mimo,  iż dokładnie znam mechanizmy  zapętlania swojego życia.  Jestem pewna, że działam od zapędzenia do zapędzenia oddzieliwszy je od siebie traumatycznymi wydarzeniami chwilowo ściągającymi mnie na ziemię z  automatu. Mam świadomość, że w ten oto sposób staje się najlepszym przykładem powstrząsowca nauczonego doświadczeniem – wyszlifowanym w poprzednich zapętleniach

Nie sądzę by istniało  jakieś inne  może naukowe wytłumaczenie na to co dzieje się w moim życiu i co stanowi o częstotliwości i sile następujących po sobie zrywów. Wiem jednak że dotychczas nie potrafiłam ustawić swojego życia na stałym poziomie jako takiego  spokoju bez większych zrywów – tylko i wyłącznie dlatego że nie chcę się zatrzymać. Uważam że jedyną stabilizacją dla motylka jest szpilka – więc zatrzymanie grozi unieruchomieniem na zawsze.

Powiedziałeś:

Kilka lat  temu Praca ponad siły i totalne rozchwianie życia prywatnego zaowocowało traumą – choroba – operacja czy tak?

Tak – To oczywiście usadziło mnie na kilka miesięcy, w których to doceniłam swoją nagrodę – szansę na życie

Kolejny etap zapędzenie i praca – tworzenie firmy i praca  jako terapeuta zajęciowy – kolejne zapędzenie i wypadek – czy tak?

to oczywiście usadziło mnie na kolejne kilka miesięcy

Ponownie etap zapędzenia nowa praca, nowe wyzwania i tworzenie nowych rozwiązań  – kolejne zapędzenie – śmierć ważnej osoby, telefony od przyjaciół? –  czy tak?

Tak masz rację Przyjacielu – ponownie dałam się wkręcić a raczej sama się wkręciłam w zapominanie o sobie a może w  totalne samolubstwo  – widzisz nawet dziś  do końca nie wiem jak zdiagnozować skoki w szybkości i walce o wykorzystanie każdej chwili mojego życia. Do dziś nie wiem czy to moja ogromna potrzeba bycia kochaną, bycia potrzebną czy ważną jako zaspakajanie próżności i ambicji, czy to potrzeba  dawania drugiemu człowiekowi świadomości o jego lepszym wewnętrznym człowieku. Czy to właśnie to tworzy sinusoidę w moim życiu. Wiem jedno, by żyć muszę czuć się potrzebną muszę widzieć radosny efekt swojej pracy pod postacią szczęścia, uśmiechu  i  muszę pokazywać ludziom ich piękno, moc, ważność o którym zapomnieć im przyszło lub wiedzy o sobie samym dano im zbyt mało lub owa niesamowitość została im odebrana, zblokowana….. przez okoliczności bądź innych ludzi  Nie umiem tego wytłumaczyć ale tylko wtedy kiedy daję z siebie wszystko  czuję że to właśnie to o co mi chodzi.

By to osiągnąć nie mogę usiąść na miejscu, nie mogę szukać stabilizacji- wręcz odwrotnie  – muszę działać. Nie mogę cofnąć się, nie mogę oglądać się za siebie. Czy robię to kosztem znajomości, przyjaźni, więzi, relacji? – tak jestem tego świadoma. Jestem świadoma, że zapominam o priorytetach, o ważnych datach, urodzinach, imieninach, telefonach grzecznościowych, spotkaniach na pogaduchy. Wiem. Wiem również  że każdego dnia i to z coraz to większą siłą odczuwam uciekające minuty, godziny, dni i lata. Mało tego –  z każdym dniem zmierzam się z nieodpartym wrażeniem, że muszę się spieszyć by zrobić jak najwięcej  – bo ograniczonym jest i określonym  mój czas.

Moje 300/h to  szybkość, która wprawia mnie w zadyszkę i która powoduje nieumyślne, niecelowe omijanie różnych wydarzeń – jestem świadoma że wiele cennych rzeczy omija mnie gdzieś z boku. I coraz bardziej świadoma wieku i możliwości, które się kurczą. Zwalniam czuję to ale proszę chcę jeszcze biec, odpoczywać, zatrzymywać się i biec dalej.

Zrozumiesz? Wybaczysz?

 

 

Dodaj komentarz