Obraz siebie samej obrazem naszego życia

 

Jak  widzimy  siebie  w  zdrowiu  i  chorobie

 

Nasz  obraz  siebie  to  ważny  element  jakości  naszego  życia ,  to  wyznacznik  barw,  które  dobieramy,  by  pomalować  nasz  świat  kolorami  naszego  środka.   Barw,  które  płyną  z  nas  samych z  naszego  wnętrza  i  przekonania  jacy  jesteśmy  tam,  gdzie  nikt  dostępu  nie  ma.   Jeśli   nasz  obraz,  nasz  wewnętrzny  człowiek  jest  szary, nijaki   to  barwy  użyte  do  kolorowania  drogi  również  od  nich  odbiegać  nie  będą .   Będą  szare   i  nijakie,  mało  tego,   będziemy  szukać  takich  dróg  i  będziemy  spotykać  takiego  koloru  ludzi.  Takimi  ludźmi  będziemy  się  otaczać.

 

Powiesz: mój  obraz  siebie  jest  moją  sprawą  i  nie  ma  wpływu  na  moje  życie

 

Niestety stwierdzenie  to  zupełnie  mija  się  z prawdą

Bądźmy  pewni  Jak  widzimy  siebie  tak  widzimy    naszą  rzeczywistość . Jeśli    mój  wewnętrzny  człowiek  podszeptuje,    że  jestem  słaba,brzydka, biedna  że  mam  małą siłę  przebicia, że  wciąż  jestem  raniona ,  to  uwierzcie  moja  rzeczywistość  nie  będzie  inna. Będę się  notorycznie  bać  nowych  wyzwań,  będę  bać  się  podejmowanie  decyzji.  Wszędzie  będę  widzieć   obrazy    pochodzące  z  mojego stłamszonego  wnętrza  i  słyszeć  szepty  ludzi,  które  są  jedynie  gawędziarstwem  mojego  środka.   Wciąż  będę  nieszczęśliwa,  bo  mój  obraz  siebie  niczym  pasożyt wysysa  ze  mnie    wszystko  co  dobre,  by  zaburzyć    rzeczywistość.  Jeśli    boleśnie  odczuwam  brak  pewności  siebie  to  mogę  być  pewna,  że  nie  powstrzymuje  mnie  w  działaniu  ani  brak  potencjału  ani  brak  okazji  ale  mój  wewnętrzny  brak  pewności  polegania  na  silnym  wewnętrznym  człowieku. Bez  poczucia  własnej  wartości    ginie  dusza,  motywacja i  chęć  a  więc  cała  nasza  rzeczywistość  ginie  lub  marnieje  na  jednym  określonym  poziomie.

 

„Każdy ma – mniej lub bardziej świadomie – jakiś ideał
samego siebie. Ludzie samorealizujący się wyraźniej
widzą ideał, do którego zmierzają, i bardziej świadomie
i klarownie go określają. Nasz stosunek do siebie oraz
sposób, w jaki siebie samych traktujemy oraz co

czujemy na swój temat, jest głównym źródłem siły
w realizowaniu siebie. To, jak bardzo lubimy samych
siebie, decyduje o naszym sukcesie życiowym,
osiągnięciach i poczuciu szczęścia”.

 

Tadeusz Niwiński „Elementarz życia”

 

  Powiesz:  No  tak  ale  ja  nie  mam  wpływu  na  to  jaki  obraz  siebie  widzę

 

Mamy  wpływ  i  to  ogromny.  Nie  wszyscy  jesteśmy  idealni  jedni  mają  więcej  czegoś  inni  nie  mają  tego  w ogóle  a  jeszcze  inni  mają  zupełnie  coś  innego . Na  tym  co  mamy  w  sobie  cennego  możemy  zbudować  swego  wewnętrznego  człowieka .  Jedni  na  dobroci i  mądrości,  drudzy  wrażliwości ,  trzeci  na  sile  fizycznej  i  przebojowości a  inni  być  może  na  urodzie.  Tylko  trzeba  znaleźć  w  sobie  te  elementy,  zajrzeć  w  głąb  przeanalizować  swoje  życie,  poszukać  dobrych stron  swoich  działań  i  dotrzeć  do  cech,  które  zawiadują  obrazem.

Wiem, że  nie  jest  to  proste. Całe  życie  słyszałam,  że  jestem  słaba  , że  nie  poradzę  sobie z  niczym  bo  jestem malutka,  drobniutka  i  taka  nieporadna.  A  może  jesteśmy  biedni  i  nieszczęśliwy  nie  dla tego  że  Bóg tak  chce  ale  dlatego,  że  ludzie  mijani  po  drodze  wpoili  nam,  że  tak  musi  być.  Nasza  rodzina  z  wielkiej  troski  o  nas,  byśmy  byli  blisko,  nie  ryzykowali,  nie  wyróżniali  się  to  w  takim  uśpieniu  i  złudnym  bezpieczeństwie  przetrwamy  życie,  nasi  znajomi  czy  współpracownicy   być  może  z  zazdrości  czy   rywalizacji  nakreslają nam  drogę  dostosowaną  do  obrazu,  który  skrzętnie  budują z    „czystej życzliwości”  dla  nas.  Nasz  obraz  nasz  człowiek  musi  być  od  początku  do  końca naszym  dziełem  niczym  autobiografia powstawać  i  rozwijać  się  z  czasem ,  kolejno  dodawać  barw,  by  ostatecznie  stworzyć  całą  piękną  tęczę . A  tam  na  końcu  tęczy  czekać  będzie   nagroda  dzbanek  pełen  złota  – nowe  życie.   Nie  bójmy  się  zaglądać  w  siebie,  zaglądajmy  tam  jak  najczęściej ,  szukajmy  i  korygujmy, nigdy  nie  jest  za późno.  Nie  głosy  z  zewnątrz  są  ważne  one  mogą  być  brane  pod  uwagę  wówczas,  kiedy  nasz  wewnętrzny  człowiek  będzie  na  tyle  silny  by  rozpoznać   cel.  Nie  ważne  co  inni  wiedzą  na  temat  nas samych  lepiej  niż  my  sami ,  ważne  jest  co  my  wiemy  na  swój  temat,  co  mamy  najcenniejszego  najbardziej  wartościowego  i  na  tym  zbudujmy  swój  własny  obraz,  obraz  samego  siebie.    Nawet  jeśli  mamy  wiele  lat   i  mamy  dość  walki,   by  udowodnić  innym  co  jesteśmy  warci , kiedy  jesteśmy  zmęczeni,  stłamszeni, najgorszym    dla  nas    byłoby   przestać  żyć  wewnątrz  i  dać  innym  tworzyć  coś  do  czego  praw  nie  mają.  My  mamy  kartę  bankomatową  i  my  mamy  do  niej  PIN. My  sami   możemy  wpływać  na  operacje i  wprowadzać  zmiany  dotyczące  limitów .   My  sami  wiemy  kim  jesteśmy .  Nie  bójmy  się  szukać  , zmieniać , modernizować.

Jeżeli chcemy zmienić swoje myślenie o sobie i czuć się
dobrze w swojej własnej skórze – pierwszym krokiem jest
zaakceptowanie obecnego stanu. Zaakceptowanie
siebie, takim, jakim jestem!
Dopiero wtedy jest możliwe
dokonanie zmian w sobie
Ważne jest zdanie sobie sprawy z tego, że tylko JA sam
mogę tego dokonać!

 

Podkreślmy  więc –   Zaakceptujmy  siebie –  pokochajmy  siebie  takimi  jakimi  jesteśmy,  uśmiechnijmy  się  do  siebie  gdyż  wiadomo  wszystkim,  że  życie  jest  jak  lustro  samo  się  do  nas  nie  uśmiechnie. 

Często  jest  tak  że  nie  wiemy  od  czego  zacząć,  nie  wiemy  gdzie  szukać, nie  umiemy  znaleźć  błędu,   by  móc  go  naprawić. Nie  wiemy  gdzie  zacząć  batalię  naprawczą,  gdzie  początek  tej  drogi  a  gdzie  pole  bitwy.  Na  początek  wiec spójrzmy  na  cechy  obrazu  siebie   te  pozytywne  i negatywne  i postarajmy  się  odnaleźć  w  nich  siebie.  Jeśli  znajdziemy  dobre  nie  przestawajmy  ich  szlifować,   jeśli  znalezliśmy  również  złe    to  odnaleźliśmy  również    miejsce,  w  którym  spędzimy  kilka  następnych  dni  miesięcy  czy  lat  i  wypracujemy  w  sobie  sposób,  by  złe   zmieniły  się  w  dobre.  Jest  to  możliwe

Cechy dojrzałego obrazu siebie ( pozytywnego);

a) Akceptacja siebie, oznacza przede wszystkim akceptację różnych uczuć i emocji, które tłumimy, nie uznajemy za swoje, których się wstydzimy. akceptacja  swoich  mocnych  i  słabych  stron

b) Stawianie przed sobą realnych celi, które są możliwe do osiągnięcia.

c) Brak nienawiści do innych ludzi, brak  chęci  dominacji  nad  innymi

d) Combs i Snygg uważają że najważniejsze w dojrzałej osobowości jest to , aby O.S. człowieka był pozytywny, aby człowiek wierzył, że jest zdolny do walki z życiem i traktował siebie jako osobę, która jest równie wartościowa jak inni

e)Wolność od nacisków opinii grup społeczno – kulturowych,

f) Wiara  we  własne  siły,  asertywność

g)Przekonanie o słuszności swojej drogi życiowej.

Cechy człowieka o negatywnym obrazie siebie:

a) Często odczuwa smutek

b) Zanadto zamartwia się o przyszłość

c) Mówi, że wszystko robi źle

d) Nic nie daje mu pełnego zadowolenia

e)Nie  docenia tego co  osiągnął

f) Ma  poczucie  winy

g)Ma  poczucie  krzywdy

h) Ma  do  siebie  pretensje  i  żal

i) Ma  nawracające  złe  myśli

 

Właściwości neurotycznego obrazu siebie:
wiążą się z nienawiścią i pogardą wobec siebie i objawiają się tak:

– stawianie sobie zbyt wysokich wymagań (Charakterystyczną cechą stawianych sobie zbyt wysokich wymagań jest to, że człowiek nie może im nigdy sprostać, że ich realizacja staje się niemożliwa i w związku z tym człowiek taki przeżywa niechęć i nienawiść do siebie)

– potrzeba osiągania perfekcji (wyraża się chęcią bycia doskonałym pod każdym względem)

– nadmierna ambicja

– oskarżanie siebie (Oskarżanie siebie za nie wypełnianie stawianych sobie wymagań, za brak odwagi, zręczności, opanowania, siły woli)

– umyślne wystawianie siebie na frustrację

– autodestrukcyjne impulsy i czyny (niszczenie własnego ciała, sił psychicznych i pozycji społecznej)

 

Powiesz: ok  łatwiej  jak  jesteśmy  zdrowi  a  co  gdy  przychodzi nam  zmierzyć  się  z chorobą?

 

Nawet  kiedy  w  naszym  życiu  nie  dzieje  się  nic  złego  nasz  obraz  samej  siebie  czasem  może być  nieprawidłowy  i  zaburzony  wiemy  że  nie  jest  łatwo   powalczyć  o  prawidłową korektę . W  momencie  kiedy  pojawia  się  choroba obraz  ten  staje  się  całkowicie   nierealny  i  wypaczony  poprzez  dodatkowy  ból  i  strach.  Niezrozumienie  sytuacji  i poczucie  krzywdy nie  widzi  nic  oprócz niesprawiedliwości  lub  pomyłki  statystycznej.  Nasz obraz krzyczy  „dlaczego  ja” ,”co  takiego  zrobiłam?”, „czym sobie zasłużyłam”. Natychmiast obieramy  rolę  winowajcy, który  czymś  sobie  zasłużył  bo  jak  inaczej  jeśli otrzymuje  diagnozę  –  jest  Pani  chora  na  raka.

W  obliczu  choroby postrzegamy  siebie  w  inny  sposób, widzimy siebie w innej  perspektywie   a przecież  to  jak  widzimy  siebie decyduje  o  tym jak  ustawiamy się do  życia i  innych  ludzi.  Decyduje  o  tym  jak  będziemy   przeżywać  trudności, porażki  czy sprawy nie  do  rozwiązania, chorobę.  Nasz  obraz  siebie  jest  więc  podstawą, podwaliną  do  etapu zdrowienia. Dlatego  tak  ważna  jest  walka o  jego  prawidłową  strukturę  i  wygląd.

 

Powiesz: wiedziałam  że  tak  będzie  , kto  miał  mieć  takiego  pecha  jak nie   ja…..wciąż  mi  się  przytrafiają takie  straszne  rzeczy  i  jeszcze teraz  choroba….

 

Czemu  w  tak trudnym  momencie  postrzegamy  siebie  jako  pechowca, jako  ofiarę.  Nikt  przecież  nie  jest  obiektywny   w  ocenie bo  żyje  swoim  własnym  życiem ale  dopiero  jak  spotyka  drugiego  człowieka i  słyszy  jego  opowieść, dochodzi  do  wniosku,  że   jeszcze  nie  jest  tak źle,  że  inni  mają  o  wiele  większe  problemy. Po  cóż  więc  taka  krytyczna  wizja  siebie?

Kiedy dowiedziałam  się  że  z  moim  zdrowiem  dzieje się  coś  złego, że  do  końca  nie  wiadomo  czym  jest  zbuntowana  komórka  gnieżdżąca  się  w  moim  ciele  i  czy  pozwoli  mi  na  życie  czy  skarze  mnie  na śmierć. W  mgnieniu  oka  pojawiły  się  myśli  Boże  co  jeszcze  przyjdzie  mi  przeżyć  i  czemu  znów  to  złe  mnie  atakuje  i  zupełnie  nie  chce  o mnie  zapomnieć.  Co  temu  cholerstwu  zrobiłam  że  śledzi  mnie  i  notorycznie  atakuje  to  stąd  to stamtąd  nie  dając  o  sobie  zapomnieć. Ktoś bardzo  mądry  kiedyś  powiedział, że  Bóg  daje  tyle  ile  każdy  z  nas  jest  w stanie  udźwignąć  trzymałam  się  tej  myśli  kurczowo. I  choć  w  cichości  serca  miałam  do niego  żal,  że  dużo  tego  dla  mnie, że  ciężko a  tu  jeszcze  ciężej  przyszło  znieść ale  z  drugiej  strony  dziękowałam  że  otrzymuje  szansę  że  nie  stoje  na  końcu  drogi  ale  na  rozdrożu ….albo….albo….  a  zapewniam  że  to  co dzieje  się  w  naszym  życiu  nie  dzieje  się  bez  przyczyny  a  ma  głęboki  sens  i  dokładnie  wytyczony  cel

Póżniej  stało  się  coś  o  czym trudno myśleć  i  mówić –  w  wypadku  zginął  młody  człowiek,  który  dopiero zaczynał malować  swój obraz  siebie  na  tle  nowo założonej  rodziny. Człowiek  który  swoją  dobrocią  i  umiejętnościami  mógł  uszczęśliwić  wielu  ludzi  i  dać  miłość  swojemu  nienarodzonemu dziecku, żonie. To  był ułamek  sekundy  gdy  jego  życie  stało   już na  końcu  drogi. On  nie  dostał  szansy  na  dreptanie  w miejscu  gdzie  są  dwa  wyjścia  on  dostał tylko jedno, bez  możliwości  powrotu. Koniec.  Nie  dostał  szans  na  przemyślenia, uporządkowanie  rzeczy, na  zmiany w swoim życiu, przebaczenie sobie  i  innym… w  ułamku  sekundy przeszedł  na  drugą  stronę pozostawiając  wszystko

Czym  jest  więc  mój  strach  i moje  przeżycia w  porównaniu  z  chwilą,  która  bezpowrotnie zabiera  wszystko żonie  męża,  dziecku  ojca.  Czym  powinna  być  moja  wdzięczność  za  daną  mi  szansę  i  jak  powinnam  ją  spożytkować? Jak  powinniśmy  spożytkować  szansę  życia  my,  którzy  dziś  jesteśmy  zdrowi  i  co  możemy  zrobić  by  ten  fakt  był trwały.

Czy  musiałam  zrobić  coś  przez  co  trudności przykleiły  się  do mnie  na  stałe –  Nie

Czy  jestem  pechowcem   – Nie

Czy  z  tego  co  mnie spotyka i  co  spotkało  tego  człowieka  można  wyciągnąć  wnioski   – Tak

 

 

 

Powiesz:  no  bo  widzę  te  spojrzenia, tę  ciekawość, niewypowiedziane  pytania oceny….słyszę  szepty    to  na pewno na mój temat

 

Spójrz  jak  dziwnym  jest  fakt, że  człowiek  na własne  życzenie obniża się  do roli  robaka, wie  że  jest  wyśmiewany, osądzany , obgadywany . Postrzega  siebie  jako nic nie  znaczący  element a  jedynie  powód  do  dyskusji  czy plotek.  Czy  my  wiemy  lepiej  co  myślą  inni?  Gdzie  podziała  się  nasza  wartość.  Jak  mogliśmy  pozwolić  na  zamazanie  naszego  obrazu.

W  momencie diagnozy  widziałam  tylko  oczy  wlepione  we  mnie.  Choć  wiem  że  wielu  ludzi  będących  właścicielami  tych  ciekawskich  oczu  nie  miało  zielonego  pojęcia  o  tym  co  ze  mną  się  dzieje .  Ja  jednak  widziałam  w  nich to  coś co  ukierunkowywało  tylko  na  szyderstwo, wyśmiewanie, drwinę.  Stałam się  taka  malutka  i  nic  nieznacząca, nie miałam  siły się  bronić  więc  wszędzie doszukiwałam  się ocen  i  szeptów.

Kiedyś  od  kogoś  z  bliskiej  rodziny  w  przypływie „szczerości  i życzliwości ” usłyszałam  że  na  raka  chorują  ludzie  za  karę .  Ze Bóg  karze  ich  za  złe  uczynki.  Szukałam  powodów przez  które  zostałam  tak  srodze  ukarana nie znalazłam  ich.  Dziś  śmieje  się  z  tych  słów  ale  wtedy   czułam  się  winna. Oskarżona  przez  ludzi  którzy  co  niedziele  biegną  do kościoła  a tam  modlą  się  by  sąsiadowi  zdechła  ostatnia  kura. Ludzi z bliskiej  rodziny którym  daleko  do  Boga.

Gdzie wówczas  podział  się  mój  wewnętrzny  człowiek? został  stłamszony  przez  mój  strach  przez niezawinioną  winę,  przez  moją  małość, brak  wiary  w  siebie

Powiesz: no bo nikt  nie rozumie  jaki  to  wielki problem, jaki ciężar  i  strach i ból…….

Kiedy  człowiek  opisuje  wroga  jako  olbrzyma  albo  nie  do  przejścia  góry, tak  naprawdę  pokazuje  jak  sam  czuje  się  mały  i  nieporadny  w  obliczu  zaistniałej  sytuacji. Czy jesteśmy  aż  tak  nieporadni?  a problemy  aż  tak  wielkie?

W  momencie  operacji  kilka  godzin  po  niej strach już  był  mój  taki  okiełznany  ale  wcześniej był  nie  do  opisania Był  świadomą  niewiadomą. Byłam  pyłem  wobec  gór  największych  na  świecie,  nic  nie  znaczącym  okruchem, mojej  wartości nie  było.  Nie  liczyła  się  wogóle

BŁĄD

To  właśnie  w  ciężkich  chwilach  poczucie  wartości  , ważności,  siły,  wyjątkowości  jest  naszą  bronią  i  oręża  i  w  tych chwilach  musimy  walczyć  o  swój  obraz. Dopóki  twój  obraz  siebie  na  tle  trudnej  sytuacji, choroby  jest  niewłaściwy,   to  żyć  właściwie  się  nie  da.  Jeśli  postrzegasz  siebie  jako  pechowca i  godzisz  się  na  to  –   wszystko  co  Cię  spotyka  będzie  z  przyzwolenia  pechem. Jeśli  postrzegasz  siebie  jako  osobę  z  góry przegraną, będziesz  notorycznie  przegrywać , będziesz  się  bać  przyszłości  i podejmowania  nowych  wyzwań.  Jeśli  będziesz  uważać  siebie  jako  osobę  gorszą  od  innych , będziesz  obwiniał  wszystkich  za  stan  swojego  życia,  siebie  za  nieporadność  i małość .

Hej!  Nasz  obraz   tak  wyglądać  nie  może  bo  kształtuje negatywne  podejście do  życia i  innych  ludzi.

Właśnie  w tych  trudnych  sytuacjach widać  jak  na  dłoni  jak  silni  jesteśmy, jaki  jest  prawdziwy  obraz  nas  w obliczu   trudności, choroby.

Popatrzmy 

Walczymy  o  każdy  dzień  życia  na  różne  sposoby –     czy  to nie  jest  odwaga?

Szukamy  metod walki  z  trudną  sytuacją  –  czy to nie  jest  siła?

Pokonujemy kolejne trudności etapy badań leczenia…  czy  to nie jest wola walki?

Pocieszamy bliskich –    czy  to nie  jest  wielkość i  charakter

Przeorganizowujemy  życie  codzienne  czy  to nie  jest –   sumienność i  obowiązek

Stosujemy dietę i  szukamy  informacji  co  można  jeszcze  zrobić –   czy to nie  moc, ufność, wiara  w zwycięstwo

Planujemy  przyszłość….ba  szukamy  miłości!

 

Spójrz  czy  to  nie  jest  prawdziwy obraz  wyparty przez  trudną  sytuację czy  chorobę?

Chcę  byś  zapamiętała !

                                                                      

NIECH SŁABY POWIE: 

JESTEM BOHATEREM!!!!

 

cyt. z Biblii

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz