Mięso – za i przeciw

Jesteśmy tym co jemy

Troszkę zmienimy temat. Ostatnio pisałam  o tym, by nie bać się zmian ponieważ stanowią szansę dla naszego rozwoju. Pisałam również, że nasze nastawienie może mieć ogromne znaczenie w odbudowie naszego życia. Dziś też o zmianach tym razem jednak nie tych, do ratowania ducha czy przyszłości ale o zmianach, które ratować mają zdrowie a nawet życie.

Kto by pomyślał, że styl naszego jedzenia, jego jakość a nawet sposób mają tak ogromny wpływ na nasze zdrowie. Wydaje się, że jest tysiące innych ważnych czynników, które dzielą społeczeństwo na zdrowy lub chory i tak zapewne jest ale mimo, iż trudno w to uwierzyć jednym z tych ważniejszych jest odżywianie. Popatrzmy takie wydawało by się nie istotne  a jednak  ma znaczenie na skalę globalną całego organizmu.


Dość długo walczę na arenie mojej prywatnej przestrzeni posiłkowej i stwierdzam jednogłośnie że przede mną  wiele pracy.  Warzywa udało się wprowadzić bez trudu, gotowanie na parze stało się codziennością, udało się również „wyeliminować” z diety mięso co  niestety nie należy do łatwych i okupione jest nie lada wysiłkiem. Jest mi o tyle trudniej, że chłopcy nie są jeszcze gotowi na tak drastyczne, mięsne cięcia. Moja walka wewnętrzna  więc tym silniejsza im większy apetyt chłopaków. Z ręką na sercu łatwiej byłoby gdybym w środku z przekonania była wegetarianką. Nie wiem czemu być może przyzwyczajenia są tym co najbardziej trudno mi zmienić. Zwyczajnie tęsknię do smaku i poczucia pełnego brzuszka a tradycja ciągnie i kusi. Przyznaję, że czasem pozwalam sobie  na choć kawałek a potem mam tak wielkie wyrzuty sumienia, że na jakiś czas   siły anty mięsnej wystarcza na tyle,by wstrzemięźliwość zachować .

Od przeciwników nie jedzenia mięsa słyszę, że chcąc zachować zdrowie powinnam je jeść ponieważ dostarcza  mojemu organizmowi cennego białka i witaminę B 12 Mało tego jako jedyne zawiera lizynę, która niezbędną jest do syntezy białka, zawiera niezbędne do życia żelazo. Na dowód słuszności swoich przekonań otrzymuję informacje, że przecież nasi dziadkowie i pradziadowie jedli i żyli i więc szkodzić nie może a skoro mamy kły to tak widocznie na mięsożerców zostaliśmy stworzeni. Na jakimś spotkaniu rozmawiałam ze starszą Panią, która opowiadała jak to za jej czasów jadła marchewkę prosto z pola, chleb ze świeżo wytopionym smalcem, czy pyszny tatar ze świeżutkiego mięska i żyje. A i owszem tyle tylko, że od czasów babcinej młodości wiele się zmieniło.  Czystość gleby, czystość, powietrza oraz czystość sumienia koncernów uległy totalnym zmianom. Dziś babcine zdrowie narażane jest na szwank niemal na każdym kroku a przyzwyczajenia i ślepa tradycja prowadzi ją w pierwszej kolejności do lekarza i apteki.

Takich i innych bezpodstawnych mitów związanych ze zdrowiem w  mięsie  jest całe mnóstwo dla czego? A dla tego, że przemysł mięsny to wielka maszynka do robienia pieniędzy i wielka podwalina dla przemysłu farmaceutycznego, który chętnie przejmie opiekę nad chorymi ludźmi, by nieustannie leczyć skutki żywienia produktem kolegów w biznesie. To co przemysł mięsny i mleczarski zasieją to farmacja skutecznie leczyć będzie. A gdzie tu  człowiek? człowiek to klient lub pacjent, klient i pacjent to kasa i ruch w interesie. Ktoś kiedyś powiedział :

Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze

więc sprawa jasna :-(

Reklama nie śpi. Atakuje kolorami, możliwościami, mami, kusi podsyca pragnienie. Dodatki smakowe wabią zapachem, kolorem. Jesteśmy notorycznie utwierdzani w przekonaniu, że reklamowane produkty służą jedynie zdrowiu i  są oczywiście najlepszej jakości, koniecznie z upraw ekologicznych , z wolnych wybiegów, zwierząt karmionych czystą ekologicznie karmą bez modyfikowanej  paszy…..

Przyjrzyjmy się na chwilę mitom – oto niektóre z nich

Powiesz: no tak ale podobno potrzeba nam dużo energii i pełnowartościowego białka, którego najwięcej  jest właśnie w mięsie.

O nie nie! to absolutnie nie jest  to prawdą

I owszem białko jest nam potrzebne ale ilości  w codziennej diecie nie muszą być aż tak wielkie. Zarówno niedobór jak i nadmiar jest tak bardzo szkodliwy dla naszego zdrowia dlatego tak ważne jest zbilansowanie i równowaga. Nieprawdą jest również to jakoby najwięcej pełnowartościowego białka znajdowało się  właśnie w mięsie.

Organizm potrzebuje bezwzględnie pewną ilość białka pełnowartościowego, lecz tylko tyle, ile potrzeba na odbudowę komórek. W przypadku spożycia więcej białka, niż potrzeba, pozostaje nadmiar aminokwasów (rozłożonych białek) we krwi. Ten nadmiar ma właściwości poniekąd toksyczne. Aminokwasy bowiem, które nie zostały natychmiast wykorzystane przez ustrój drażnią nerwy, a te z kolei pobudzają mięśnie wyzwalające większą energię. Tym sposobem są jak gdyby „biczem” dla nerwów i mięśni. Ustawiczne stosowanie tego „bicza” powoduje w początkowej fazie wzmożone wydzielanie energii, lecz energia ta nie może być wydzielana ustawicznie. Efektem takiego forsowania nerwów i mięśni jest ogólne osłabienie organizmu i złe samopoczucie. Wniosek nasuwa się sam: białko zwierzęce, spożyte w nadmiernych ilościach jest szkodliwe dla zdrowia.

Zapytasz: czym jest pojęcie pełnowartościowe białko?

Pojęcie pełnowartościowe białko używane jest przy podkreśleniu walorów mięsa  tymczasem oba białka i to pochodzenia roślinnego i to pochodzenia zwierzęcego zbudowane są z tych samych aminokwasów, które tworzą różne ich kombinacje. To prawda, iż w białku roślinnym nie ma wszystkich aminokwasów, które występują w białku zwierzęcym. Sęk jednak w tym, iż spośród 22 aminokwasów potrzebnych do syntezy białkowej, organizm nie potrafi sam syntetyzować ośmiu z nich i należy mu je dostarczyć. Są to tzw. aminokwasy egzogenne, czyli niezastępowalne (lizyna, metionina, leucyna, walina, fenyloalanina, izoleucyna, treonina i tryptofan).

Zapytasz więc: gdzie  wobec tego znajdziemy brakujące aminokwasy?

A no właśnie w roślinach

• roślinach strączkowych (fasoli białej, grochu, soi, zielonym groszku, fasolce szparagowej, soczewicy),
• słoneczniku, nasionach sezamu, migdałach, kaszy gryczanej, pewnych orzechach,
• warzywach, np.: dyni, brukselce, kapuście włoskiej, szparagach, kalafiorze, szpinaku, ziemniakach, brokułach,
• otrębach pszennych (czyli w mące pełnoziarnistej), ryżu i kaszy gryczanej.

Mogę więc stwierdzić z pełną odpowiedzialnością że mięso nie jest jedynym źródłem niezbędnych dla zdrowia aminokwasów. Równie bogatym i na dodatek łatwo przyswajalnym białkiem możemy karmić się stosując produkty roślinne.

Zapytasz: a jak to jest z witaminą B 12 czy występuje jedynie w mięsku?

Nic podobnego.  Źródła witaminy B12 to głównie produkty spożywcze pochodzenia zwierzęcego, między innymi podroby, wołowina, wieprzowina, baranina, drób ale i  ryby, skorupiaki, produkty mleczne (oprócz mleka) i żółtka jajek, oraz  przetwory warzywne posiadające kwas mlekowy (kiszona kapusta, kiszone ogórki). Według większości ekspertów źródłem witaminy B12 w naturze są drobnoustroje. Dlatego właśnie największe ilości B12 znajdują się w podrobach (wątroba, nerki). Jaja i ryby zawierają mniejsze ilości tej witaminy (od 5 do 20 mikrogramów na 100 g). Najmniej B12 zawierają wędliny, mleko i przetwory mleczne, drób i mięso wieprzowe (poniżej 1 mikrograma na 100 g).

Powiesz:  no tak a co z żelazem?

Najlepiej przyswajalnym przez organizm jest tzw. żelazo hemowe, którego źródłem jest mięso, szczególnie wołowina. Źródłem żelaza mogą być również również produkty roślinne. Produkty zawierające żelazo/mg w 100 g produktu. podroby (wątroba, nerki), suche nasiona roślin strączkowych, natka pietruszki > 4 mg; pieczywo i inne produkty zbożowe, mięso, drób, jaja 1 – 4 mg; mleko i produkty mleczne, ziemniaki, ryby, owoce, ryż, warzywa
 
No tak ale mamy kły
jak zwierzęta mięsożerne czy nie dowód że jesteśmy mięsożerni?

Nie nie jest to dowód. Gdyby tak było, do swojej mięsożernej diety skutecznie  powinniśmy przekonać  np. wielbłąda, piżmowca czy małpę – one także posiadają ten element uzębienia, a mimo to są wyłącznie roślinożerne. Bądźmy pewni  – kły zwierząt nie służą jedynie do  rozgryzania, polowania, rozszarpywania upolowanego zwierza ale również do rozgryzania orzechów i obrony . Popatrzmy np na goryle będąc wegetarianami  wyposażone są w kły. Kły posiada również tygrys czy pies ale używa ich do zupełnie innych celów.

Co z naszą śliną?

Ślina mięsożerców ma skład potrzebny do trawienia białka zwierzęcego: nie zawiera ptialiny przeznaczonej do trawienia skrobi, jej odczyn jest kwaśny.

Natomiast ślina owocożercy jest alkaliczna, przystosowana do trawienia skrobi i cukrów złożonych. Taki też jest skład ludzkiej śliny. Język miesożerców jest szorstki, a owocożerców— gładki

A jak to się ma do całego układu pokarmowego?

Człowiek – tak jak wszystkie roślinożerne stworzenia – ma bardzo długi i bardzo złożony przewód pokarmowy; jest on ok. 16 razy dłuższy od naszego ciała. Przewód pokarmowy krowy (wegetarianki) jest 12 razy dłuższy od jej ciała. Natomiast przewód pokarmowy lwa czy psa (tj. zwierząt mięsożernych) jest tylko 3‑4 razy dłuższy. Typowi mięsożercy mają krótkie jelita po to, by móc szybko – np. w przeciągu zaledwie 2 godzin – wydalić przeżute mięso.

U ludzi, mięso pozostaje w układzie pokarmowym przez 48 godzin, a niekiedy o wiele dłużej i zahaczone w niewielkich zakamarkach okrężnicy gnije czasem wiele dni, mięsięcy czy nawet lat. Mięso zaczyna gnić już po paru godzinach, na długo przedtem zanim zdołamy je wydalić, zresztą niestrawione w należytym stopniu, a więc po części zmarnowane.
Mięso gnijące w przewodzie pokarmowym jest bezpośrednią przyczyną powstawania raka jelita grubego.
Tak więc, nasz przewód pokarmowy jest długi, albowiem jest przystosowany do trawienia owoców i warzyw – nie mięsa.

A co z kwasem żołądkowym i wątrobą i trzustką?

Zwierzęta mięsożerne mają 20-krotnie mocniejszy kwas żołądkowy od naszego kwasu żołądkowego. Ludzki kwas żołądkowy oraz enzymy jelitowe nie są w stanie strawić mięsa zawierającego zwierzęce białka. Pies i lew trawią np. kości, lecz człowiek  nawet jak by bardzo chciał uczynić tego nie może.

Wątroby typowych mięsożerców mają wysoką zdolność do usuwania toksycznego kwasu moczowego z mięsa. Dla kontrastu, wątroby człowieka oraz małp mają tę zdolność 15 razy mniejszą.

Mięso więc nadwyręża wszystkie ludzkie organy, a szczególnie trzustkę, która także bierze udział w procesie trawiennym.Trzustka nie jest stworzona do trawienia zwierzęcych białek. Gdy zmusza się ją do trawienia mięsa, musi zaniedbać swą rolę ochronną. Zamiast tego, trzustka produkuje soki trawienne rozkładające cząsteczki odpowiednich protein, które znaleźć można jedynie w roślinach.
Przy trawieniu roślin, trzustka ujawnia swój drugi cel: produkcję enzymów trzustkowych, skutecznie blokujących choroby.

Cy wobec tego powinniśmy ograniczyć spożycie mięsa czy może całkowicie go wyeliminować?

Decyzję musi podjąć każdy z nas po przeanalizowaniu swojego prywatnego za i przeciw. To bardzo ważny krok, bo właśnie od niego zależy nasze zdrowie dziś i na pewno nasze zdrowie jutro. Kiedyś myślałam że bez wędlinki nie dam rady żyć, byłam przekonana że mięso daje mi siłę. Dziś wiem że się myliłam i wiem że moje tęsknoty za normalnym jedzeniem to zwykłe przyzwyczajenie.

By podjąć właściwą decyzję trzeba wziąć pod uwagę jeszcze jeden bardzo ważny czynnik. Czynnikiem tym jest wpływ na najbliższych. To że w domu mówimy o tym co można czego nie można jeść, pilnujemy pewnych zasad, czytamy etykiety dokształcamy się, szukamy przepisów, nowych smaków, ciekawych połączeń, to jest dla nas bardzo cenne

spytasz czemu?

Odpowiedz jest prosta. Dziś chłopcy sami chętnie gotują, sami  szukają informacji, wymyślają przepisy i robią zakupy wybierając te produkty które godne są zainteresowania. Zdrowe żywienie zagościło więc u nas w   sposób naturalny i dziś nie wyobrażamy sobie innego podejścia. Niestety mięso przysparza nam jeszcze trudności ale myślę że to kwestia czasu, motywacji i oczywiście wiedzy na temat potraw kulinarnych zastępujących  pyszną wędlinkę czy schabowego.

CIEKAWOSTKI

• Mięso (szczególnie wieprzowina i kurczak) jest obecnie naszpikowane antybiotykami, hormonami, pestycydami itp. Sam ten fakt już powinien powstrzymać nas od częstego spożywania tych produktów. Antybiotyki podaje się, aby zabezpieczyć zwierzęta przed chorobami (czytaj: przed utratą zysków).

• Zwierzętom podawane są środki uspokajające, aby ograniczyć ich ruchliwość, a przy okazji sztucznie przyspieszyć przyrost tkanki mięśniowej.

• Jedząc mięso, absorbujemy hormony strachu i paniki (adrenalina), wytwarzane przez organizm zwierząt tuż przed zażynaniem.

• Mięso zawiera dużo szkodliwych puryn, tj. związków organicznych, powodujących odkładanie się złogów kwasu moczowego w stawach. Utrudnia to przyswajanie wapnia, co z kolei prowadzi do osteoporozy.

• Po tłustym posiłku, czerwone krwinki sklejają się ze sobą. Mimo swych miliardowych ilości, nie są wtedy w stanie dostarczyć właściwej ilości tlenu do komórek ciała, w tym do mózgu. Stąd po takim posiłku uczucie ociężałości oraz senności.

• Zaobserwowano ciekawe zjawisko: anemia dotyczy głównie ludzi, którzy jedzą mięso, a do tego nie spożywają zieleniny.
Tylko zielone rośliny zawierają chlorofil, a ten jest niezbędny do wytwarzania hemoglobiny w organizmie. Dlatego codzienna porcja zieleniny (a nie mięsa) jest człowiekowi konieczna do życia, aby z chlorofilu została wyprodukowana hemoglobina, bez szukania przez organizm konieczności zastępczego jej wytwarzania.

• Osoby, które nawet jednego dnia nie mogą się obejść bez czerwonego mięsa, dwukrotnie częściej chorują na reumatoidalne zapalenie stawów.
Dziś, wraz ze wzrostem spożycia mięsa i spadkiem spożycia zielonych warzyw liściastych, chorują na nie osoby coraz młodsze.

Zatkane tętnice (przez cholesterol i inne kwasy tłuszczowe) nie są w stanie dostarczać do mózgu wystarczającej ilości krwi, powodując starzenie się oraz nadciśnienie tętnicze.

• Do trawienia mięsa, organizm zużywa ogromne ilości witamin i mikroelementów, co osłabia nasz układ odpornościowy, bo przecież pokłady witamin w naszym organizmie nie są niewyczerpane.

• Spożycie dużych ilości białka zwierzęcego powoduje w jelitach ciągły proces gnilny, gdzie wydziela się trujący metan, a właśnie ten gaz niszczy gatunek bakterii produkujących witaminy grupy B. Spełniają one bardzo ważną funkcję w naszych jelitach, chroniąc przed powstawaniem komórek nowotworowych, czyli raka złośliwego.

Ja  walczę już jakiś czas stosując się do rady mojego lekarza. Mam nadzieję że wkrótce nie jedzenie mięsa nie będzie dla mnie tęsknotą do smaków lecz gwarancją zdrowia.

Powodzenia

Leki z Bożej Apteki

 

3 Responses to Mięso – za i przeciw

  1. wegrzyn25@interia.pl pisze:

    prawda. to wszystko prawda

  2. monka pisze:

    wszystko to brzmi rozsądnie, tylko czemu statystyki pokazują, że o ile wśród wegatarian mniejsza jest zachorowalność na raka piersi, a tyle znacznie większa na raka własnie jelita grubego… Z tym mięsem to nie taka prosta sprawa. Choc nie jestem jego wielkim zwolennikiem i tez probuje w moim przypadku stopniowo zrezygnowac, a w przypadku dzieci ograniczyc.

    • admin pisze:

      Stopniowo zrezygnować i owszem – to jest najbardziej optymalne i bezpieczne wyjście. Uważam, że najlepszym sposobem na zachowanie zdrowia jest umiar we wszystkim i zdrowe podejście do wszystkiego. Wiem z doświadczenia że mięso jest zapychaczem jelitowym, trawi się przez 14 godzin od zjedzenia – samo to jest sygnałem do zastanowienia się czy oby warto narażać nasz organizm na tak wielki wysiłek, który w tym czasie spożytkować można na ochronę organizmu przed bakteriami czy wirusami, grzybami….. Mięso zastąpiłam grochem, ciecierzycą, soczewicą..To nie znaczy, że nie zdarza mi się podjadać bo zdarza. Jem wtedy, kiedy czuję, że muszę, że czegoś mi brakuję. Jem tyle, by tylko poczuć smak, nie najadam się. Po takim podjedzeniu czuję się nie najlepiej dlatego na jakiś czas zapominam o potrzebie mięsnego ucztowania. Obserwacja organizmu to podstawa- trzeba o tym pamiętać a jeśli coś sprawia, że czujemy się nie najlepiej – spróbować zamienników. Jeśli mięso dla dziecka to pieczone samemu z przyprawami, które sami sobie dobierzemy nie miksami i gotowcami. Zapewniam mięso nie musi być podstawą żywieniową i priorytetem daniowym tak dla dorosłych jak i dla dziec.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>