Jak nie martwić się o jutro? | Zdrowie Dla Niej

Jak nie martwić się o jutro?

NIE MOŻESZ ZATRZYMAĆ ŻADNEGO DNIA – ALE MOŻESZ GO NIE STRACIĆ

Nasz czas  tu i teraz to najcenniejsze chwile życia, które celebrować należy i rozmnażać do granic możliwości. Mamy w swoich rękach dar największej miary i wartości. Mamy czas, możliwości i szanse a co robimy? mimo to żyjemy dniem wczorajszym i dniem jutrzejszym nie znajdując chwil kilku na to co powinno być priorytetem –  tu i teraz.

zapytasz: czemu tak jest?

To co jest w nas, nagromadzone emocje, złe doświadczenia, negatywne przeżycia, poczucie krzywdy czy nie zawinionej winy nakazują nam wracać pamięcią i wciąż na nowo analizować rzeczy, które były kiedyś, czasem nawet bardzo dawno temu. Wracamy nawet do swojego dzieciństwa, by nie zapomnieć i w słusznym momencie sięgnąć do skrzywdzonych zakamarków duszy i przywołać wspomnienia. Inaczej mówiąc, jakaś część nas nagrywa nasze doświadczenia i wspomnienia, choć jako zapisy doświadczeń, nie są jak książki w bibliotece niezmienne przez lata to i tak dbamy o to by zapamiętać je takimi jakimi były.

To trzeba powiedzieć, one nie są statyczne. Wspomnienia są bardziej jak filmy, wideo i nagania audio, które mogą się pogarszać, być polepszone, odtworzone głośniej lub ciszej, być przearanżowane i edytowane, mieć dodane specjalne efekty, być nagrane w innej wersji i, widocznie, nawet być skasowane.
Wspomnienia, nawet te złe, w ciągu lat mogą się zmieniać “samodzielnie” (co oznacza, że nie wiemy jak to się dzieje). Złe wspomnienia, w szczególności, mogą się pogorszyć i mieć narastające złe efekty na nasze życie lub mogą odpłynąć do punktu, gdzie nie możemy ich odtworzyć nieważne jak mocno się staramy.

Popatrzmy  są wspomnienia, których nie chcemy, oddalamy je od siebie, wyrzucamy za każdym razem gdy się pojawią, robimy wszystko, by zapomnieć a niektóre składujemy i pamiętamy ze szczegółami.

Zapytasz – czemu to robimy?

Być może ma to swój początek w nienawiści – to skomplikowane słowo i nie każdy z nas przyzna się do tak złego uczucia, łatwiej nam nazwać go chowaniem urazy gdzieś głęboko. Kiedy jesteśmy źli rozczarowani wybuchamy i  wykrzykujemy groźbę :

Nigdy Ci tego nie zapomnę

I tak też robimy chowamy złe emocje, by kiedyś kiedy nadarzy się okazja wrócić do nich wygrzebać je z głębin i błysnąć swoją pamiętliwością

Ja Pamiętam co mi zrobiłeś….

Ubezpieczamy się na wypadek konieczności użycia  broni, by w chwili kolejnego konfliktu mieć dostęp do całego arsenału wspomnień.

Mam w swojej rodzinie osobę, to bardzo zły człowiek, który wielu ludziom zrobił krzywdę. Człowiek pełen fałszywej pobożności, nienawiści do innych ludzi, kłótliwy, zazdrosny, taki dla którego pieniądz jest wyznacznikiem władzy i upoważnieniem do traktowania innych jak podludzi. Połowę swojego życia spędził w sądzie na walce z mniejszymi od siebie i z wielką skutecznością a miną anioła, siał zniszczenie, zawłaszczał, kradł i rujnował.Całe to plugastwo ukrywał i nadal to czyni pod płaszczykiem pobożnej postawy w trakcie co niedzielnych mszy siedząc w pierwszej ławce, śpiewając najgłośniej i bijąc się w piersi zagłuszając  niemal dzwony kościelne.

Tak przyznaję się do tego że ogrom zniszczeń jakie robił i jakie robi ten człowiek jest tak wielki i rozległy, że wszystkie wspomnienia dotyczące tego okropieństwa przechowuję starannie. Wiem, że niszczą mnie od środka wiem, że są skierowane tylko wyłącznie przeciwko mnie ale przechowuję je mimo wszystko nie traktując ich jako uczucie nienawiści a jako przestrogi, nauczki. Być może dla tego wspomnienia te nie są dla mnie aż tak traumatyczne i inwazyjne.

 Zapytasz : skoro wiesz że to Ci nie daje spokoju po co je zatrzymujesz?

Bym mogła użyć ich w obronie? by pamiętać i ostrzec chłopców? by nigdy ponownie nie zaufać?….Być może to złe co teraz powiem ale nie chcę zapomnieć, bo robiłam to  kilka razy i ponownie otrzymywałam serię bólu. Nie rozumiem   jak można karmić się nieszczęściem ludzi jak można prowokować sytuacje sporne, jak można wybierać sobie jednego najsłabszego i chorego członka rodziny na celowniku i przez niego siać zamęt, wtłaczać nienawiść, niszczyć z zazdrości. Jak można żyć w przekonaniu, że inni nie mogą mieć więcej, byś szczęśliwsi, mieć spokój, urodę i miłość. Nie – inni  na nic nie zasługują więc trzeba zrobić wszystko, by urodzony w biedzie, w biedzie umarł i nie daj Boże, by przez chwilę poczuł się bogaty, by niegodny miłości pokochał i był kochany skoro nie zasłużył …. A jeśli „dziad” uwierzy w swoją siłę doceni swoją wiedzę, spostrzeże swoje walory duchowe i urodę to ma przerąbane. Staje się wrogiem numer jeden i może być pewny że druzgocąca siła Pani tornado dotrze do niego w ten czy inny sposób. Nie grozi nic puki bieda,  jak się coś zmieni koniec bezpieczeństwa.

Czy mam jej wybaczyć? zapomnieć?

Wydaje się, że w sercu jej wybaczam za każdym razem, by chronić siebie i nie cierpieć z powodu skrywanej nienawiści ale w pamięci zatrzymuję , by ochronić siebie i rodzinę w  przyszłości. Czy to jest logiczne? nie wiem

 Inaczej jest w momencie, kiedy winimy się za coś, co mogło być przyczyną raniącego nas działania, bądź  mamy przez lata wmawiane, że tą przyczyną jesteśmy .  Wówczas łatwiej usunąć wspomnienie. Ale zachodzi niebezpieczeństwo brania na siebie winy za złe czyny drugiej osoby, w takim wypadku wspomnienia związane z wydarzeniem tłumaczymy wybielamy i staramy usunąć mało tego próbujemy zastąpić je dobrymi rzeczami w dowodzie rekompensaty. Innymi słowy pamiętamy tylko te dobre rzeczy a nawet je sztucznie wyolbrzymiamy,  by zagłuszyć złe, by odrobinę wytłumaczyć się przed sobą czując się współwinną.

Tak się dzieje  np. w związkach, kiedy to facet mówi do żony  zrobiłem to, bo ty mnie sprowokowałaś….Gdybyś była inna to bym tego nie zrobił… to Twoja wina że to zrobiłem… Wówczas  wypieramy złe wspomnienia, na siłę starając się zamienić je w te dobre – coś na zasadzie – „przecież mógł zbić a tylko nawyzywał” – ten temat rozwinę w innym poście.

Co zatem robię?

Odpowiedz jest jedna – żyje przeszłością ale również obawami o przyszłość. Zatrzymuję w sobie złe wspomnienia wracam do tego co boli wracam i odtwarzam film z drugiej strony utwierdzam się w obawach o jutro bojąc się niemal o wszystko. To również ciekawe. W biegu życia zamieniamy swój czas w obawy o nasze jutro. Boimy się wszystkiego i wszystkich, o siebie i resztę świata, obawiamy się  rzeczy, ludzi i zdarzenia. W biegu życia to obawy mają siłę przebicia uwsteczniającą i uśmiercającą wszelkie możliwości. Kiedy się boimy nie podejmujemy inicjatywy, nie idziemy do przodu a jedynie drepczemy w miejscu, nie działamy a jedynie wegetujemy w miarę bezpiecznej przestrzeni Skutecznie wkręcamy się w pułapkę, ba nawet nie czujemy sideł, które zaciskają się z każdym dniem. Kiedy chłopcy wychodzą na koncert czy imprezę moje obawy wzrastają do tego stopnia, że nie mogę spać. Zamiast w tym czasie poczytać czy popisać ja drżę o ich bezpieczeństwo, kiedy zbliża się połowa miesiąca umieram z niepokoju czy pieniędzy wystarczy do jego zakończenia, jak w pracy kolejne spotkanie utwierdza w przekonaniu że kryzys, nie ma pieniędzy i w innych firmach zwolnienia i cięcia i tak naprawdę nie wiedz czy dziś czy jutro zakończyć się może Twoje „rumakowanie” to kolejny powód spędzający sen z oczu, w domu się zepsuło, to trzeba opłacić , to załatać, to kupić, tego brakuje….. obawy niepokoje i troski……Ale popatrz czy zamartwiając się coś zmienię,

nagle na moim koncie pojawią się czarodziejskie pieniądze? – nie,

czy zapobiegnę czemuś co może przytrafić się chłopakom przy tak intensywnym życiu? – nie,

czy mam wpływ na kryzys i ewentualne zwolnienie? nie .

Zamartwianie więc traci sens, jest bezcelowe i bezużyteczne. Myślę że połowa naszych trosk i obaw jest o to co w życiu nigdy nie nastąpi . Więc po co? Jeśli obawa jest produktywna i kończy się działaniem i zmianą jest jak najbardziej potrzebna ale jeśli obawa służy tylko do użalania przeżywania i strachu staje się groźna i zbędna.

Gdzie wobec tego jest życie tu i teraz?

Wydaje się że przeszłość i przyszłość są bardzo ważne, bo naładowane negatywnymi emocjami dlatego tak silne i uzbrojone stają się priorytetami między, którymi balansujemy niczym  marionetki. Ręce i nogi poruszają się w rytm strachu i złych emocji i doświadczeń. Nie wiedzieć czemu częściej wracamy pamięcią do złych emocji natomiast dobre ulatują z głowy i serca w błyskawicznym tempie. Jedyne te wielkie i wyjątkowe znajdują schronienie na dłużej. Czy wobec tego mamy zakodowaną tajną informację, że pesymizm jest dla nas naturalny?

Czemu nie wracamy do wspomnień o szczęściu o miłości, bo częściej wracamy do bólu i rozczarowań

Czemu nie planujemy, marzymy,tworzymy wizji przyszłości tak często jak często sięgamy do obaw, strachu przed nowym, strachu przed stratą…..

Czemu zapominamy o teraz  – bo to co dziś wiąże się z DZIAŁANIEM   a na to ani czasu ani sił nie wystarcza

Co jest najśmie­szniej­sze w ludziach:

Zaw­sze myślą na od­wrót:

Spie­szy im się do do­rosłości, a po­tem wzdychają za ut­ra­conym dzieciństwem.

Tracą zdro­wie, by zdo­być pieniądze, po­tem tracą pieniądze by odzys­kać zdro­wie.

Z troską myślą o przyszłości, za­pomi­nając o chwi­li obec­nej i w ten sposób nie przeżywają ani te­raźniej­szości ani przyszłości.

Żyją jak­by nig­dy nie mieli um­rzeć, a umierają, jak­by nig­dy nie żyli.  

Paulo Coelho

NIE MOŻESZ ZATRZYMAĆ ŻADNEGO DNIA – ALE MOŻESZ GO NIE STRACIĆ

Nie traćmy więc ani jednego podarowanego nam dnia. Pamiętajmy, że mamy jedno życie i tylko ono jest warte działania ponad siły. Róbmy wszystko, by nie żałować nawet jednej zmarnowanej chwili, szukajmy szczęścia i miłości, doceniajmy co mamy, pamiętajmy, że najbliżsi potrzebują ciepła i czasu. Niech to co było i to do czego biegniemy na oślep nie stanie się wyznacznikiem życia. Niech to co jest nieskażonym takowym pozostanie, niech czyste dziś i wzbogacone o pozytywne jutro i siłę w ukrytą w pozytywnych wspomnieniach, będzie na tyle silne, by stać się hasłem, światłem i drogowskazem. Bądźmy obserwatorami , szukajmy rozwiązań, nie zamykajmy się na prawdę, nie bagatelizujmy zdrowia, czytajmy, uczmy się i co chyba najważniejsze nie traćmy dni, bo wychodząc z domu do pracy nie mamy gwarancji że do niego wrócimy. Kocham cię niech nie znika z waszych ust, bo mogą być to ostatnie słowa które kierujemy do bliskich wychodząc z domu a niech zawsze będą pierwszymi kiedy kolejny raz szczęśliwie uda nam się do niego wrócić. 

 

cyt. http://www.huna.net.pl/name-News-article-sid-733.html

 

Dodaj komentarz